Aż któregoś razu wpadłam na pomysł, że spróbuję na próbę...a co mi tam :-).
30 dni bez mięsa
Jak to dotychczas było z wszystkimi moimi dietami-cud, wytrzymywałam raptem kilka dni. Pamiętam, że kiedyś byłam na 1000 kcal i po 4. dniu porównywałam swoje cierpienie do kambodżańskich dzieci. Rzuciłam to w cholerę. Teraz jest inaczej, mam za sobą dzień 14. i nie tęskni mi się do mięsa, wręcz przeciwnie czuję się lepiej, chyba najbardziej na sumieniu. Jednak nie chwalmy dnia przed zachodem słońca.
Zawsze lubiłam gotować. Nie sądziłam też, że dzięki przejściu na dietę wegetariańską poznam masę nowych smaków, połączeń, produktów. Dotychczas myślałam, że ta dieta jest uboga, nudna i strasznie droga. Nic bardziej mylnego. Przeglądając przepisy nie mogę opanować swoich ślinianek i, żeby je wszystkie przyrządzić musiałabym chyba zamknąć się na rok w kuchni. :)
Polecam stronkę, dzięki której po zapisaniu się do newslettera codziennie dostaniecie maila z różnymi ciekawostkami o wegetarianiźmie, życiu zwierząt, przepisy kulinarne, obalonymi mitami. Warto się zapoznać z całą stroną, jeżeli ktoś by się zdecydował podjąć wyzwanie.